Adel Taarabt w Milanie. Właściwy człowiek w końcu we właściwym miejscu?

Premier League opuścił jej największy czarodziej, piłkarz o talencie czystym jak łza, nazywany nowym Zidanem, Di Canio, czy w końcu Maradoną – Adel Taarabt, formalnie zawodnik drugoligowego Queens Park Rangers…

Wszak Martin Jol twierdzi, że takich jak on w Europie jest co najwyżej trzech. Tymczasem Taarabt tuła się po miernych QPR i Fulham, w dodatku jeszcze grzejąc w nich ławę! Skąd ten kontrast? Czemu piłkarz wyceniany na 20 milionów funtów, w oczach wielkich tak radykalnie traci na wartości? Czy wypożyczenie do Milanu będzie dla niego nowym początkiem? A może to po prostu tombak, nie złoto?

– Ilu jest w Premier League piłkarzy równie dobrych technicznie? Ja wiem jedno: on potrafi samodzielnie wygrywać mecze. Moja rola to pomóc mu stać się bardziej wszechstronnym. Chłopak musi wiedzieć, kiedy dryblować, a kiedy zagrać bardziej zespołowo. Jeśli się tego nauczy, będzie jednym z najlepszych graczy w Anglii – wychwalał swojego podopiecznego nowy trener Fulham, Rene Meulensteen. Holender nagle jednak uznał, że Taarabt wcale nie pasuje mu do koncepcji. Efekt: 12 meczów w Premier League, w tym aż pięć z ławki. Rzeczywiście, wynik godny najlepszych.

Hybryda Di Canio i Maradony

Podobnie o Taarabcie wypowiadał się Martin Jol, poprzednik Meulensteena, który przed sezonem 2013/14 wypożyczał go z QPR: – On ma talent pokroju Diego Maradony! To olbrzymia rzadkość – w Europie jest co najwyżej trzech, czterech takich, jak on. Naprawdę, to jeden z najbardziej utalentowanych piłkarzy, jakich kiedykolwiek widziałem. – To mój typ gracza, uwielbiam takich ludzi. Trenowałem już Paolo Di Canio i ten chłopak wcale nie jest od niego gorszy! Paolo miał trudny charakter, ale był geniuszem, który sam wygrywał mecze. Adel jest taki sam! Mija dwóch, trzech rywali, oni na nim „wiszą”, ale żaden nie potrafi odebrać mu piłki. To jest niesamowite – komplementował z kolei Harry Redknapp, który trenował go w Tottenhamie i QPR.

Mecz z Preston North End. Po złym wykopie Radka Cernego, piłkę na klatkę przyjmuje Adel Taarabt. Marokańczyk nie przekroczył jeszcze połowy, a już jednym kontaktem gubi nacierającego Chrisa Sedgwicka. Ścina do środka, rozpędza się. Po chwili szczęśliwie unika wślizgu Chrisa Browna, by ułamek sekundy później założyć siatkę Velice Sumulikoskiemu. Rywale nie dowierzają, Taarabt jest na 25. metrze i właśnie składa się do strzału. Perfekcyjna rotacja połączona z odpowiednią siłą – wyciągnięty jak struna Andrew Lonergan nie ma najmniejszych szans. Bramka roku. – Robisz ze mnie głupka, Adel! Ciągle widzę cię w telewizji, mówią że jesteś wart 20 milionów funtów. Sprzedałem cię zbyt tanio (1 mln funtów – red.)! Chcesz mnie ośmieszyć?! – żartował Harry Reknapp, który wkrótce również zawitał w QPR.

Chłopakowi doklejono łatkę geniusza. Grał jeszcze piękniej, strzelał więcej bramek. Sezon 2010/11 kończył jako MVP Championship. Ewentualne transfery? „Słyszałem, że pytali o mnie w Anży i Barcelonie (…) Myślę, że przyszły sezon zacznę w Realu lub Barcelonie, ewentualnie w Valencii albo Sevilli”. Później doszły jeszcze PSG i Napoli, jednak w rezultacie do stycznia 2014 nie ruszył się spoza Londynu. Powód? Choćby boiskowy egoizm, którym nieraz doprowadzał trenerów do pasji. To na dryblerów spada główna wina za porażki, a tych, przypomnijmy, w QPR nie brakowało. Jest gorzej jeśli grasz w Premier League – lidze wybitnie fizycznej. To podobnie, jak z Messim i Neymarem: niewielu dałoby im szanse na Wyspach. Osobna sprawa, że z tej całej plejady QPR nie zawodził tylko Esteban Granero… I tak oto marnował się jeden z największych talentów Europy.

Taarabt z Balotellim, jak Von Trier z Tarantino

Lecz to nie koniec przywar Adela Taarabta. Istnieje jeszcze jedna, dość ważna: niedojrzałość. – Jako muzułmanin nie piję, ani nie palę, więc w zasadzie jestem zdrowszym i bardziej profesjonalnym piłkarzem – wyznał swojego czasu. Słowo „profesjonalizm” brzmi tu jednak na wskroś groteskowo. Wystarczy wspomnieć czerwiec 2011 i słynny już konflikt z selekcjonerem kadry, Erikiem Geretsem. Dla Taarabta liczył się wtedy tylko jeden mecz – z Algierią w eliminacjach Pucharu Narodów Afryki. Trzy miesiące wcześniej z rąk algierskich przestępców zginął jego kuzyn – facet wyraźnie miał coś do udowodnienia. Widząc tę agresję, Gerets usadził go na ławce. Adel eksplodował. – Gdy dowiedziałem się, że nie zagram z Algierią, natychmiast opuściłem zgrupowanie. Kończę z reprezentacją. Nieważne, czy będzie ją trenował Gerets, czy ktoś inny – mówił wzburzony. Po pięciu miesiącach wrócił jednak do kadry, a swoje zachowanie tłumaczył nieracjonalnym myśleniem.

Marokańczyk może nie odpala petard w łazience, nie pali w pociągu, przebrany za mikołaja nie rozdaje w barach gotówki, ale jego niedojrzałość aż bije po oczach. Mówią: albo go kochasz, albo nienawidzisz. W przypadku Taarabta te dwa uczucia niejako ze sobą koegzystują. Najlepiej wie o tym Harry Redknapp, który długo wstrzymywał kary za nieobecność. Gdy jednak urwis po raz enty zaspał na trening, po czym odmówił rutynowego ważenia, Anglik w końcu nie wytrzymał. Kara: 60 tysięcy funtów. – Jeden zawodnik dostał właśnie grzywnę wyższą, niż jego miesięczna pensja. A wierzci mi: zarabia fortunę – komentował Redknapp. Zdarzyło się nawet, że Taarabt przegapił mecz Premier League, ale wtedy akurat umarła jego babcia. – Mówią, że jestem leniem i gram tylko wtedy, gdy mam ochotę. Ale to nieprawda! Nie jestem złym facetem, przecież każdy ma słabsze dni – mówił zasmucony.

Trudny charakter to zwykle nieodłączny element talentu. Przykładami: wyniosły Cristiano Ronaldo, czy znienawidzony przez Francuzów Franck Ribery. Egoizm Adela Taarabta – życiowy i boiskowy – wielu już doprowadził na skraj cierpliwości. W Milanie dostanie jednak carte blanche. Może, śladem Mario Balotellego, nabierze trochę ogłady, dojrzeje i znów zacznie czarować? To właściwie bilet w jedną stronę – ma już 24 lata, a w Anglii nikt na niego nie czeka. Wkrótce okaże się, czy to tombak, czy jednak złoto.

Rafał Hurkowski, Polsat Sport

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: