Wielki rewanż Kasperczaka! Dziś PNA, jutro mundial w Rosji?

Wcześniej czeka go jednak turniej w Gabonie, gdzie już w styczniu odbędzie się PNA. Kasperczak poprowadzi w nim Tunezję po raz trzeci w życiu. W 1996 roku zdobył z nią wicemistrzostwo, dwa lata później odpadł w ćwierćfinale. Pod jego nieobecność „Orły Kartaginy” tylko raz sięgnęły po złoto – w 2004 roku i był to ich jedyny triumf w historii. Ostatnią edycję Tunezja znów jednak skończyła na ćwierćfinale. Czy 70-letniego Kasperczaka stać jeszcze na poprawienie tego rezultatu?

Już same eliminacje kosztowały go mnóstwo zdrowia. Polak zaczął je od 8:1 ze słabiutkim Dżibuti, ale potem przyszła nieoczekiwana porażka 0:1 z Liberią. Mecz odbył się na fatalnej sztucznej murawie: coś jak Kazachstan – Polska, ale z adnotacją, że to jednak Afryka. Ten wynik ustalił całą rywalizację. Każde kolejne spotkanie było na śmierć i życie.

Oprócz Dżibuti i Liberii, w tunezyjskiej grupie grało jeszcze Togo – po zespole Kasperczaka, teoretycznie najsilniejsza drużyna stawki. Rywalizację nakręcał fakt, że awans zapewniało jedynie pierwsze miejsce. Drugi musiał już liczyć na szczęście – do PNA kwalifikowały się tylko dwie najlepsze drugie drużyny całych eliminacji.

Mimo obaw, w meczach z Togo zespół Kasperczaka zdobył cztery z sześciu możliwych punktów. Przed ostatnią kolejką zarówno Liberia, jak i Tunezja miały więc po 10 punktów. Trzecie Togo – dziewięć. Ostatnie Dżibuti – zero.

Na decydujące starcie z Liberią, tunezyjska federacja wybrała 20-tysięczny Stade Moustapha Ben Jannet w Monastyrze. Decyzja mogła zaskakiwać, wszak Tunezja dysponuje jednym 65-tysięcznikiem w Radis. Jak powiedział nam jednak Tadeusz Fogiel, francuski menadżer pozostający w bliskich relacjach z Kasperczakiem, na stadionie w Monastyrze panuje szczególny klimat. Atmosfera, która sprzyja zwycięstwom.

Obiekt nie był nawet wypełniony po brzegi, ale doping kibiców i tak zagrzał zawodników do walki. Widać było, że Kasperczak dysponuje zdecydowanie lepszym kolektywem. Już w piątej minucie liberyjski bramkarz minął się z piłką, co z dziecinną łatwością wykorzystał Wahbi Khazri. Gol ustawił mecz – Tunezja dominowała do końca, ostatecznie wygrywając 4:1.

– Zagraliśmy wielkie spotkanie. Wszystko dzięki odpowiedniej taktyce i formie naszych zawodników. Ofensywny chemat 3-5-2 sprawdził się w stu procentach, bo każdy znał swoją rolę i wykonał indywidualne zadania. Wchodzimy do turnieju z impetem. Na miejscu naszych rywali już zacząłbym się bać – mówił po meczu polski szkoleniowiec.

W równoległym spotkaniu Togo rozgromiło Dżibuti aż 5:0, zapewniając sobie tytuł jednego z najlepszych drugich zespołów całych eliminacji. A Liberia? Liberia, która na kolejkę przed końcem widziała się już w PNA, zajęła trzecie miejsce w grupie.

Oto jak wyglądała ostateczna tabela:

1. Tunezja – 13 punktów (awans)
2. Togo – 11 (awans)
3. Liberia – 10
4. Dżibuti – 0

Rewanż Kasperczakowi wyszedł więc znakomicie. Tunezja zagra w finałach PNA po raz 18. w historii i 14. z rzędu. Brak awansu zostałby odebrany w kraju jako katastrofa, a Polak z całą pewnością pożegnałby się z posadą.

Przed nim jednak kolejne ważne wyzwanie. Za miesiąc startuje faza grupowa eliminacji mistrzostw świata w strefie CAF. Wydaje się, że Tunezja będzie miała stosunkowo łatwą przeprawę – jako piąta drużyna Afryki, trafiła do pierwszego koszyka i ostatecznie do grupy z Demokratyczną Republiką Konga, Gwineą oraz Libią. Strefa CAF zapewnia na mundialu zaledwie pięć miejsc, więc w grę wchodzi jedynie zwycięstwo.

Przypomnijmy, że w 1998 roku Kasperczak wprowadził „Orły Kartaginy” na mundial po 20 latach nieobecności. Radość narodu nie trwała jednak długo – gdy po porażkach z Anglią (0:2) i Kolumbią (0:1) zespół stracił szanse na awans, Polak został zwolniony… Dziś 70-latek znów będzie mógł się wykazać – Tunezja nie grała na mundialu od 10 lat.

Ciekawostką jest fakt, że Kasperczak nie kieruje już kadrą z Saint-Etienne, jak to miało miejsce w przypadku Mali i Senegalu. Wtedy większość jego zawodników grała w Europie. W Tunezji na odwrót – lwia część piłkarzy występuje w rodzimej lidze lub krajach regionu. Polak więc, by móc skutecznie monitorować ich postęp, został zmuszony do przeprowadzki. Świadczy to tylko o tym, że 70-latek wciąż traktuje swą pracę bardzo serio. Czy ten profesjonalizm przyniesie efekty? Pierwszy w życiu triumf w PNA byłby pięknym zwieńczeniem jego długiej afrykańskiej kariery.

Rafał Hurkowski, Polsat Sport

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: