Śladami Lewandowskiego: Varsovia Warszawa

Jak funkcjonują kluby, w których startował do wielkiej kariery najsłynniejszy polski piłkarz ostatnich lat? Czy magia nazwiska Roberta Lewandowskiego ma wpływ na zainteresowanie mediów, sponsorów? Po Partyzancie Leszno pora na Varsovię, klub w którym Lewy spędził siedem lat i w którym nauczył się podstaw piłkarskiego rzemiosła.

Dwa treningi w tygodniu, w weekendy liga. Tak to wyglądało w Varsovii. Robert nie miał lekko. Na dojazd z Leszna trzeba było poświęcić ponad godzinę. Ciężar spadł na ojca. Pan Krzysztof dowoził syna niemal na każdy trening, na każdy mecz. Legendy głoszą, że młody adept futbolu na niektóre zajęcia dojeżdżał komunikacją. Jeśli tak – tym większy szacunek za wytrwałość. Z Leszna na Górczewską „719” jedzie jakieś 40 minut, później przesiadka w tramwaj „28”, jakieś 21 przystanków do Parku Traugutta, kolejne 40 minut…

Boisko Varsovii nietrudno znaleźć. Jedzie się tak, jak na Polonię – obiekty dzieli jedna przecznica. Teren jest nieco zalesiony – kameralnie, jak to na Muranowie. Po przekroczeniu głównej bramy dostrzegamy boisko ze sztuczną murawą, położoną na miejscu słynnego kartofliska, na którym Robert Lewandowski przyswajał kolejne rozdziały futbolowego elementarza.

vw4
Siedziba Varsovii

Obiekt tętni życiem: Varsovia akurat rozgrywa mecz. Tradycyjne żółto-czerwone barwy idealnie korespondują z nazwą. Obok boiska tablica poświęcona najsłynniejszemu wychowankowi, a na niej zdjęcia z poszczególnych meczów, treningów, obozów… Gdzieś w rogu plakat, z którego Lewy zaprasza na „Varsovia Camp” do Olecka. Nie zapomniał  o korzeniach. I – o czym przekonamy się za chwilę – to w głównej mierze dzięki niemu Varsovia jest dzisiaj czymś więcej, niż tylko jedną z warszawskich akademii.

Trudno oszacować, ile Lewandowski zawdzięcza Varsovii. Przyszedł tu jako dziewięciolatek i reprezentował barwy tego klubu przez siedem lat (1997-2004). Pierwszy trener Krzysztof Sikorski uczył go tu podstaw futbolu. Później szkolił go również obecny dyrektor Varsovii Marek Krzywicki, który opowiada nam o roli, jaką klub odegrał w rozwoju słynnego napastnika:

„Robert spędził u nas cały juniorski okres swojej kariery. Od nas odszedł już bezpośrednio do piłki seniorskiej. Jego przykład pokazuje, że można u nas przejść wszystkie etapy szkolenia, z powodzeniem wystartować do dorosłej piłki, by tam doskonalić nabyte tu umiejętności. To jest głównym celem naszego klubu, by nasi wychowankowie trafiali do piłki seniorskiej.”

vw3
Marek Krzywicki  – jeden z pierwszych trenerów Roberta Lewandowskiego

Lewandowski spłacił dług z nawiązką. Dziś Varsovia chętnie korzysta z jego nazwiska. W końcu akademii piłkarskich jest w naszym kraju wiele, ale ile może pochwalić się wypuszczeniem w świat zawodnika tej klasy? Do tego dochodzi partycypowanie w „skromnym” procencie z transferu gwiazdy w przypadku zmiany federacji. Nie dziwi więc, że gdy Lewy przed rokiem opuszczał Borussię Dortmund, w stołecznym klubie modlili się o kierunek angielski lub hiszpański… Powiązanie promocji ze słynnym piłkarzem jest zupełnie naturalne. Widać je już na stronie internetowej klubu. Lewandowski niemal jak godło: zdjęcie słynnego napastnika w koszulce klubu z podpisem: „Zaczynałem na Varsovii”, relacje z wizyt Lewego na boisku przy Międzyparkowej i spotkań z młodymi piłkarzami klubu, kolejne sukcesy Lewego („Nasz wychowanek gra w Bundeslidze”, „Wychowanek Varsovii strzela cztery bramki w półfinale Ligii Mistrzów”…).

Dlaczego rodzice Roberta wybrali właśnie Varsovię? – pytamy.

„Duże znaczenie miała tu na pewno współpraca z Polonią, która grała wówczas w ekstraklasie.  Wybór miał jednak spory. Decyzja jego rodziców może dziwić tym bardziej że w Varsovii nie było nawet jego rocznika. Przez jakiś czas musiał trenować ze starszymi. Ale może to i lepiej – Robert zawsze był bramkostrzelny, miał to coś, przewyższał rówieśników. Bardzo ważne jednak, że talent popierał pracą. Rzadko się widzi, by mały chłopiec był tak oddany temu, co robi, tak bardzo sumienny. On po prostu kochał grać w piłkę.”

Nasz rozmówca nie ukrywa, że wyszkolenie takiej gwiazdy jak Lewandowski jest dla Varsovii niczym wygrany los na loterii:

„Jego nazwisko to magnes. Zachęciło do Varsovii mnóstwo dzieciaków. Rodzice przekonali się do naszego systemu szkolenia i zapisywali ich niemalże hurtowo. Piłkę nożną – bo   mamy tu również sekcję piłki ręcznej – trenuje u nas blisko 500 dzieciaków. Rozwinęliśmy ofertę, znacznie ulepszyliśmy  infrastrukturę. Nie ma już tego słynnego kartofliska, na którym Lewy stawiał pierwsze kroki – w zamian równiutka, sztuczna nawierzchnia. Tak więc słynny wychowanek i coraz lepsza infrastruktura bardzo poprawiły nam frekwencję na treningach. Robert nadal utrzymuje z nami kontakt, pomaga. Kiedy może, przyjeżdża. Ostatnio ma może trochę mniej czasu, ale liczę na to, że wkrótce znów do nas zajrzy, by spotkać się z dzieciakami.”

W wieku 16 lat Robert odchodzi z Varsovii do Delty:

„Delta była wtedy zapleczem Legii Warszawa. Wielu piłkarzy trafiało z tego klubu do drugiej drużyny Legii. Także żegnając Roberta myśleliśmy nie o Delcie, tylko właśnie o klubie z Łazienkowskiej.”

Młody piłkarz faktycznie trafił wkrótce do rezerw Legii, ale tam szybko zrezygnowano z jego usług. Po tym niepowodzeniu, gdy jego dalsza kariera stanęła pod znakiem zapytania, szukał  pomocy w dawnym klubie:

„Zadzwoniła do mnie wtedy jego mama. Pytała co dalej. Przyjechali na Varsovię i wspólnie się zastanawialiśmy, jaką drogę wybrać. Padało bardzo wiele propozycji. Robert też miał jakiś tam swój pomysł. No ale w końcu stwierdziliśmy, że to jest jednak dobry moment, by spróbował swoich sił w trzecioligowym Zniczu Pruszków. Miał tam pewne granie. Jak się później okazało – decyzja była słuszna…”

vw1
Następcy Lewandowskiego trenują na boisku Varsovii

Na koniec pytamy  trenera Krzywickiego ewentualnych następców Roberta Lewandowskiego.

„Biorąc pod uwagę ilość szkółek w Polsce, wyszkolenie takiego piłkarza przez Varsovię z pewnością jest dużym sukcesem. Nie jesteśmy przecież wielką akademią, mamy właściwie jedno boisko. Są w Polsce akademie z dużo większymi możliwościami, dużo większym budżetem…

Następcy Roberta? Cały czas pracujemy, szukamy, szkolimy… Trzeba jeszcze znaleźć odpowiedni materiał ludzki. Potem to z górki – wiemy w końcu co z takim zawodnikiem robić. Ale chciałbym podkreślić: Robert swój sukces zawdzięcza przede wszystkim ciężkiej pracy. Bo nikt mi nie powie, że w Polsce brakuje talentów. Żeby jednak grać na tym najwyższym poziomie potrzeba ogromu poświęceń, trzeba spełnić bardzo wiele kryteriów. On się tego nie wystraszył.”

Rafał Hurkowski, Robert Murawski, Polsat Sport

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: