Ile powinien zarabiać trener?

Mniej od piłkarzy, więcej, a może tyle samo? Z jednej strony jest postacią drugoplanową, a jedna ze znanych nam teorii głosi: dobry piłkarz poradzi sobie nawet bez trenera. Jednak to on trzyma zawodników w ryzach. To on wydaje rozkazy. W końcu to on nadstawia szyję za niepowodzenia. Tak naprawdę nie ma jednej ustalonej reguły. Liczy się marka i doświadczenie, a gra w głównej mierze dotyczy szacunku. Więc ile?

Piłkarze to ci, którzy tworzą. Naturalne, że zarabiają dużo, ale faktycznie – dobry trener powinien zarabiać tyle co największe gwiazdy. Dlatego Tarasiewicz nie dogadał się z Pogonią. Powiedział, że jeśli trener zarabia dwa, trzy razy mniej niż piłkarze, to ci nie będą mieli dla niego szacunku. I ma rację, bo wiadomo jacy są piłkarze, większość z nich szanuje tych, którzy mają kasę. Dopiero koło 30-tki mądrzeją – twierdzi dziennikarz „Przeglądu Sportowego”, Marek Wawrzynowski. – Na pewno nie mniej niż piłkarze, bo automatycznie stawia go to w gorszej sytuacji. Spada jego szacunek – wtóruje mu Paweł Grabowski z Onetu.

Piotr Dumanowski z Orange Sport uważa nawet, że powinni zarabiać więcej: – To oni w głównej mierze odpowiadają za wynik i w przypadku niepowodzenia, zazwyczaj to właśnie oni tracą pracę. Łatwiej jest wymienić jednego człowieka niż pozbyć się 15 kopaczy. Szczególnie w Polsce powinny być inne proporcje. Zawodnicy w większości przypadków są przepłacani. Pieniądze nie są współmierne z poziomem. W Szwecji zarabiają mniej, a w pucharach wytarli nami podłogę. Średnia krajowa plus premie za wynik – tak to widzę. Trener to najgorętszy stołek w drużynie, może zarabiać trochę więcej, ale też bez kominów płacowych – mówi.

Jednak i taka propozycja ma swoje minusy. Jeśli odwrócimy proporcje – jeśli to trenerzy będą zarabiać więcej – spotkamy się ze sprzeciwem zawodników. Tak jak zaznaczył Wawrzynowski – piłkarze to ci, którzy tworzą – nie będzie im to odpowiadało. Gwiazda pomyśli: to ja tu biegam, wylewam siódme poty, to mnie chcą oglądać miliony, a ten sobie siedzi, od czasu do czasu coś kryknie i za to dostaje więcej ode mnie? To niepoważne!

I tak źle i tak niedobrze.

W opozycji do kolegów po fachu staje Tomasz Ćwiąkała z Weszło: – Kompletnie mnie nie dziwi, że to trenerzy zwykle zarabiają mniej. To przecież nic nadzwyczajnego. Piłka nożna nie jest takim biznesem jak np. nieruchomości i trudno mi sobie wyobrazić, żeby szeregowi księgowi w JW Construction zarabiali tyle, co przeciętni zawodnicy Polonii, np. taki Tosik czy Pietrasiak (w tym wypadku trener miałby otrzymywać pensję godną prezesa JW Construction – red.) Takie są realia i jakoś nie wydaje mi się, żeby się to zmieniło, choć patrząc na to, ilu młodych zawodników zaczyna grać w naszej ekstraklasie i jak wielu tanich obcokrajowców tu zjeżdża, to trenerzy o swoje zarobki wcale nie muszą się wstydzić – zauważa.

W rzeczywistości nie istnieje jedna, odgórna zasada. Można mówić, że trener powinien zarabiać mniej, albo więcej, jednak wszystko zależy od tego kim ten trener jest. Od jego marki. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby jego zarobki nie kontrastowały z pensjami zawodników. Realia nie są skomplikowane. Tu nie ma nic do rzeczy szacunek, czy frustracja gwiazd. Dobry trener dostanie dużo – często więcej niż najlepszy piłkarz drużyny, a słaby trener mało – być może nawet mniej niż piłkarz najsłabiej zarabiający. Nie ma reguł.

– Jeśli trener wypracowuje sobie pozycję i poprawia punkt wyjściowy do negocjacji, jego zarobki zależą od tego co osiągnął. Przykład: czy Kamil Kiereś ma zarabiać tyle co Kamil Kosowski? Wątpliwe. Bo Kiereś zaczyna, a Kosowski ma status gwiazdy (choć nie znam jego kontraktu), tak samo Mariusz Rumak nie może zarabiać tyle co Arboleda. Ale gdyby dobry zachodni trener objął Legię, pewnie zarabiałby proporcjonalnie do Ljuboi – mówi Wawrzynowski.

Sprawdziliśmy więc, jak to wygląda w poważnym futbolu:

Najlepiej zarabiający trenerzy na świecie (w 2011 r.):

1. Jose Mourinho (Real Madryt) – 14,8 mln.
2. Carlo Ancelotti (Paris Saint-Germain) – 13,5 mln.
3. Josep Guardiola (FC Barcelona) – 9,5 mln.
4. Arsene Wenger (Arsenal Londyn) – 9 mln.
5. Guus Hiddink (Anży Machaczkała) – 8,6 mln.
6. Fabio Capello (reprezentacja Anglii) – 8,5 mln.
7. Alex Ferguson (Manchester United) – 8 mln.
8. Dick Advocaat (reprezentacja Rosji) – 7 mln.
9. Jose Camacho (reprezentacja Chin) – 6,1 mln.
10. Roberto Mancini (Manchester City) – 5,9 mln.

Dla porównania:

Najlepiej zarabiający piłkarze na świecie:

1. Samuel Eto’o (Anży Machaczkała) – 20 mln.
2. Zlatan Ibrahimović (Paris Saint-Germain) – 14,5 mln. (Leonardo twierdzi, że 9 mln.)
3. Wayne Rooney (Manchester United) – 13,8 mln.
4. Yaya Toure (Manchester City) – 13 mln.
5. Sergio Aguero (Manchester City) – 12,5 mln.
6. Didier Drogba (Szanghaj Szenua) – 12 mln.
7. Fernando Torres (Chelsea Londyn) – 10,8 mln.
8. Dario Conca (Guangzhou Evergrande) – 10,6 mln.
9. Lionel Messi (FC Barcelona) – 10,5 mln.
10. Cristiano Ronaldo (Real Madryt) – 10 mln.

*zarobki roczne w euro

Carlo Ancelotti prawdopodobnie zarabia więcej od Zlatana Ibrahimovicia (zakładając, że Leonardo mówi prawdę), w Barcelonie od Guardioli więcej kasował jedynie Messi, a Arsene Wenger do dzisiaj ma najwyższą pensję na Emirates. Ale przede wszystkim – Jose Mourinho bije Ronaldo o prawie 5 milionów euro. Proste porównanie: czym różni się Mourinho od Pellegriniego? The Only One (już nie The Special One) twierdzi, że on, w przeciwieństwie do swojego poprzednika, po zakończeniu przygody z Realem, na pewno nie pójdzie do Malagi. W jego stylu, ale nie o to chodziło. Mourinho to też marketning, reklama. A czy Pellegrini to też marketing? Nie, dlatego zarabiał 5 milionów a nie 15. Obaj są szkoleniowcami podobnej klasy.

Z drugiej strony – Roberto Mancini, Alex Ferguson i Guus Hiddink pozostają grube miliony w tyle za swoimi największymi gwiazdami. O dwóch trenerach spoza listy (Marcello Lippi – Guangzhou Evergrande i Sergio Batista – Szanghaj Szenua) nawet nie wspominamy.

Nie ma reguł.

Wracamy do Polski: – Zwróć też uwagę na to, że w Polsce jest spory kryzys finansowy w klubach i często właściciele wolą zatrudniać trenerów młodych, którzy zdobyli jakąś pozycję w niższych ligach, albo jako asystenci, albo jako byli piłkarze, którzy chcą wskoczyć na karuzelę – Ojrzyński, Mroczkowski, Skowronek, Stokowiec, Rumak , Kiereś, Hajto, albo też mają tych, którzy są tam od niższej ligi – Brosz, Kasperczyk (byli w tym samym położeniu dwa, trzy lata wcześniej i się załapali do wyższej ligi), albo starszych, którzy wiedzą jaka jest sytuacja na rynku, jak Bobo, lub Stanislav Levy, dla którego robota za niewielkie pieniądze jest szansą zaistnienia na w miarę poważnym rynku. Trenerów, którzy mogą z racji dokonań domagać się wysokich kontraktów naprawdę jest tylko dwóch: Jacek Zieliński i Michał Probierz, a na średnim poziomie Urban. Pytanie: – Czy mamy w Polsce trenerów, którzy mogliby żądać 300-500 tysięcy euro za sezon?

Nie i nigdy nie mieliśmy, co nie znaczy, że tyle nie zarabiali:

Najlepiej zarabiający trenerzy ekstraklasy w sezonie 2008/2009:

1. Henryk Kasperczak (Górnik Zabrze) – 350 tys.
2. Maciej Skorża (Wisła Kraków) – 150 tys.
3. Jan Urban (Legia Warszawa) – 120 tys.
Franciszek Smuda (Lech Poznań) – 120 tys.
5. Czesław Michniewicz (Arka Gdynia) – 100 tys

Dla porównania:

Najlepiej zarabiający piłkarze ekstraklasy w sezonie 2008/2009:

1. Łukasz Garguła (GKS Bełchatów/Wisła Kraków) – 350 tys.
2.
Wojciech Łobodziński (Wisła Kraków) – 320 tys.

3. Roger Guerreiro (Legia Warszawa) – 300 tys.
Maciej Iwański (Legia Warszawa) – 300 tys.

Rafał Murawski (Lech Poznań) – 300 tys.

*zarobki roczne w euro

W trakcie podpisywania kontraktu, Henryk Kasperczak był świeżo po nieudanej przygodzie z reprezentacją Senegalu. Zresztą to trener międzynarodowy już od samego początku kariery. Nie wiemy, czy spełniłby wymagania Marka Wawrzynowskiego, ale podstaw do tak wysokiego kontraktu było więcej – Górnik był wtedy czwartym klubem ekstraklasy pod względem budżetu. Mógł sobie na taki krok pozwolić, a Kasperczak wydawał się idealnym zabezpieczeniem ligowego bytu. Zabrzanie jednak spadli. Nietrafione transfery, szastanie forsą i jeszcze kilka mniej znaczących rzeczy – mimo całej sympatii, trener Kasperczak na te pieniądze nie zasługiwał. I, prawdopodobnie, już nigdy jako szkoleniowiec podobnych nie zarobi.

Wychodzi na to, że trenerzy w ekstraklasie zarabiają, mniej więcej, o połowę mniej niż piłkarze. Dzisiaj ta granica nieco się poszerzyła – Skorża i Smuda pozostają bez pracy, do Polski przyszli zawodnicy pokroju Ljuboi, którzy zgarniają kwoty rzędu 400-500 tys. euro i przede wszystkim, to o czym mówi Wawrzynowski, kluby są w kryzysie. Drugie z trzecim trochę koliduje, co zresztą dziennikarz „PS” również zauważa: – Ja wolałbym podpisać o jeden czy dwa dobre kontrakty z piłkarzami mniej i zatrudnić naprawdę dobrego trenera z Włoch lub Niemiec. Przykład – gdyby Lech nie miał Arboledy i Ślusarskiego, to może stać by go było na jakiegoś trenera z Niemiec, który ma na koncie jakieś 4-5 miejsce w Bundeslidze, albo Vogtsa albo kogoś tam, lub Wisła która nie utrzymywałaby Garguły i Iliewa. Dlatego jak najbardziej – trenerzy niech zarabiają tyle co piłkarze albo i lepiej, ale jeśli są tego warci i mają CV – zamyka temat.

Jest jednak człowiek, który w tej kwestii ma poglądy dosyć radykalne: – Ile pieniędzy wydaję na trenerów? Nie proście bym to liczył, bo musiałbym się zastrzelić – oświadczył niedawno prezes Palermo, Maurizio Zamparini. Nie mogę powiedzieć wam dokładnie, ale na pewno wydaję na nich wiele. Czy jest to 10 milionów euro? Być może nawet więcej, ale to co boli mnie najbardziej to fakt, że robotnik miliona euro nie zarobi w czasie całego swojego życia. Trenerzy powinni zarabiać dużo mniej, dużo mniej. Nie wiem ile dokładnie. To złożony temat i dotyczy nie tylko włoskiej gospodarki, ale i światowej – dodał.

Jego zdanie nie zaskakuje – każdy na jego miejscu ma prawo do narzekania. Jedna istotna uwaga – ten problem dotyczy całego piłkarskiego świata. Nie tylko trenerów. To zupełnie inny temat, roztrząsany prawie każdego dnia. Prezesa Palermo dodatkowo może irytować fakt, iż przez następne pół roku zmuszony będzie wypłacać pensję byłemu trenerowi, Giuseppe Sannino, z którym przedwcześnie rozwiązał kontrakt. Taki już los prezesa.

Chyba osiągnęliśmy częściowy konsensus. Większość uważa, że trener powinien zarabiać więcej lub tyle samo co piłkarze. Nikt otwarcie nie stwierdził, że mniej. To założenie jednak ma się nijak do rzeczywistości. W niej nikt nie myśli kategoriami: więcej, mniej. Całość krótko i trafnie podsumował Maciej Słomiński z Futbolnetu: – Popyt i podaż. Nie można mieć pretensji do wolnego rynku. Jesteś tyle wart, ile chcą ci zapłacić… Mam argumenty za tym i za tym.

Rafał Hurkowski, FutbolNet

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: