Smutny los Synów Albionu. Sprzedają medale

Mistrz świata z 1966 roku, pierwszy napastnik Anglii (357 bramek w ekstraklasie), przyjaciel Bobby’ego Charltona i Gordona Banksa. Jimmy Greaves, chłopak z East Endu. Pytany kto miał największy wpływ na jego karierę, stwierdził: Vladimir Smirnoff. Dziś nie ma za co żyć. Właśnie sprzedał swój złoty medal za 44 tysiące funtów.

Greaves doskonale wie co dzieli sukces od upadku. – Prawie nic – ocenił w którymś z wywiadów. Chłopak szybko wyrwał się z biednej, robotniczej dzielnicy Londynu i jako 20-latek był już autorem stu bramek w ekstraklasie. Rekord niepobity do dziś. Później sześć tytułów króla strzelców: w sezonie 1960/61 strzelił 41 goli, co jest trzecim najlepszym wynikiem w historii. Zwieńczeniem tej pięknej kariery miał być mundial ’66… Skończyło się na trzech meczach i złamanej goleni. Zastępca Greavesa Geoff Hurst w finale z RFN ustrzelił hat-tricka. Stał się nieśmiertelny. Wkrótce zwracano się do niego per „Sir”. – Prawie nic – te słowa dobrze oddają sytuację.

Co gorsza, medale otrzymała wtedy tylko finałowa jedenastka. Greaves został więc z tysiącem funtów premii i po turnieju już nigdy w kadrze nie zagrał. Nadal pozostaje jej trzecim strzelcem (44 bramki w 57 meczach), po Charltonie (49/106) oraz Linekerze (48/80)… Gwiazda Sir Bobby’ego świeci jednak do dziś, o nim zapomniano z dnia na dzień. I zaczął się dramat. – Zupełnie nie pamiętam lat 70-tych. Obudziłem się pewnego ranka i zrozumiałem, że to już zupełnie inny świat. Żyłem w nim, ale absolutnie nie byłem tego świadomy.

Klimat 66′ utrzymywał się w Anglii przez lata. Mistrzostwo świata. Jedyne dla ojczyzny futbolu, zdobyte w ojczyźnie futbolu. Zespół Alfa Ramseya obrósł prawdziwym kultem. Po burzliwej kampanii społecznej, do akcji wkroczył sam Gordon Brown. Kilka zabiegów wystarczyło – w 2009 roku medale otrzymała reszta mitycznej drużyny. Krążek ma 5 cm średnicy, zawiera 18 karatów złota, ale zamiast „FIFA World Cup”, zdobi go napis „Jules Rimet Cup”. Tak żeby się odgryźć. No i jeden z tych świeżo wyrobionych medali przed tygodniem trafił na aukcję. Cena zakładana: 50 tysięcy funtów. Sprzedany za 44 tysiące.

I choć Greaves upijał się swoim ulubionym Smirnoffem tylko do 1978 roku, dekada w ciągu (20 piw dziennie – norma) wystarczyła, by zbankrutował, stracił żonę i skończył na straganie, sprzedając tandetne swetry dla kobiet. Stopniowo wracał do żywych. Był ekspertem telewizyjnym, felietonistą „The Sun”, żona też w końcu wróciła. Dziś jednak czerpie już tylko marne grosze od firmy, dla której zabawia gości barwnymi anegdotami z boiska. Wiedzie żywot zwykłego, ubogiego człowieka. Nie legendy futbolu. Suma z aukcji to dla niego kilka lat zasłużonej emerytury.

Jednak nie tylko on sprzedał swój medal. Dziwnie potoczyły się losy chłopców Ramseya. Krążki do dziś zachowało jedynie trzech. Bobby Charlton – nie w jego stylu sprzedawać trofea, zresztą na brak pieniądza nigdy nie narzekał; jego brat Jackie – znany skąpiec, wszelkie kosztowności trzyma pod kłódką; Roger Hunt – jego firma transportowa odniosła prawdziwy sukces, chyba najbardziej majętny z całego towarzystwa.

Nie licząc zmarłych Bobby’ego Moore’a i Alana Balla, reszta złotej ekipy (mówimy tylko o tamtej jedenastce), dostała od 100 do 200 tysięcy euro za medal (Greaves mniej, bo krążek z 2009 roku). Sprzedał Banks, który porobił złe inwestycje, sprzedał Wilson, co dziwne, bo jego firma pogrzebowa doskonale prosperowała, sprzedał nawet Sir Geoff Hurst… Anglia tamtą drużyną chwali się na całym świecie. Ale jak widać – w ogóle o nią nie dba.

Przypadek Jimmy’ego Greavesa przypomina nieco sytuację Kazimierza Górskiego, legendarnego trenera, który wielkiego żywota dokonał w małej klitce na warszawskim Mokotowie. Obaj urodzili się za wcześnie. – Nie będę owijał w bawełnę. Jasne, że chciałbym grać teraz. Dzisiaj strzelasz sześć goli w sezonie i zarabiasz fortunę. W moich czasach trzeba było walczyć o to, by dostać osiem funtów tygodniowo w zimie i siedem latem. Teraz gość nie gra nawet w pierwszym składzie, a zarabia 40 kawałków tygodniowo! Szaleństwo – podsumował rozgoryczony Greaves.

Rafał Hurkowski, Polsat Sport

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: