Raper z piłką w CV – Jakub Birecki. B.R.O…

Niedawno podpisał kontrakt z potężną wytwórnią. W styczniu wychodzi jego pierwszy studyjny album. Jest u progu naprawdę dużej kariery i z każdym dniem umacnia swoją pozycję na scenie. W rzeczywistości nazywa się Jakub Birecki, a jego przeszłość to nie tylko hip-hop. Wielu jednak kojarzy go wyłącznie pod pseudonimem. Przed wami B.R.O. Raper z piłką w CV.

Teledysk: „Rap w Polsce”

– Znam go od najmłodszych lat. Od początku był bardzo zawzięty. Podam przykład: mamy po 18 lat, jedziemy z kolegami na działkę. Kuba był trochę młodszy, ale to on zachowywał się bardziej jak dorosły. Ja imprezowałem, on zasuwał. Biegał 16 kilometrów wokół jeziora. Niesamowicie ambitny człowiek. Na boisku wyróżniał go z kolei przede wszystkim drybling. Ćwiczył sztuczki. Gdy tylko poczuł trochę luzu, pokazywał na co go stać. Miał bardzo duży repertuar zwodów. Naprawdę nie wiem, ilu piłkarzy z Ekstraklasy potrafi się bawić z piłką tak, jak on – mówi nam Maciej Wąsowski, dziennikarz „Przeglądu Sportowego”.

Birecki odwiesił korki na kołek w wieku niespełna 20 lat. Postawił na muzykę. Dlaczego? Miał przecież umiejętności. Ambicję, którą dopełniał działaniem. Sprawa jest jednak nieco bardziej złożona i dotyczy poniekąd wielu innych młodych talentów w Polsce. Po kolei.

Za niski na Polonię

Paweł Wszołek, Łukasz Teodorczyk, Adam Pazio. Choć żaden z nich nie jest w stu procentach jej wychowankiem, każdego z nich Polonia Warszawa piłkarsko ukształtowała. Dziś są jednymi z największych talentów w Polsce. Ich nazwiska świadczą o solidności polonijnego szkolenia. Nadają mu prestiż. Ale czy na pewno jest tam tak wspaniale? Czy naprawdę każdy utalentowany zawodnik dostanie przy Konwiktorskiej szansę? Jedna rzecz wprost bije po oczach:

„Europejskie puchary, walka o mistrzostwo Polski, przepustka do reprezentacji narodowej… Marzysz o tym? Twoje marzenie może stać się rzeczywistością. Polonia Warszawa, czyli dwukrotny mistrz Polski w piłce nożnej, ogłasza nabór do zespołu występującego w Młodej Ekstraklasie (…) Kto może się zgłaszać? Trener Libor Pala zasugerował, iż powinni to być czynni zawodnicy z Warszawy (a także z innych miast Mazowsza). W naborze będą mogli uczestniczyć jedynie piłkarze, którzy urodzili się pomiędzy 1989 a 1992 rokiem. Inne kryteria to wzrost, który musi wynosić minimum 180 centymetrów.”.

Kuba Birecki mierzy niespełna 170 cm. Teoretycznie nie miał więc najmniejszych szans…

– W piłce nie powiodło mu się z dwóch powodów: słabsze warunki fizyczne i brak znajomości. Oczywiście, zdawał sobie sprawę ze swojego wzrostu, ale na boisku nadrabiał zadziornością. Inteligencją. Podczas meczu myślał kilka zagrań do przodu – twierdzi Wąsowski. – Zawodnik filigranowy, wszędzie go było pełno, niezły technicznie, słynący z raczej niekonwencjonalnych rozwiązań. Bardzo lubił improwizację, nie zawsze mu to wychodziło, niemniej jednak preferował futbol radosny – dodaje były trener juniorów Polonii, Marek Końko.

Technika, fantazja, serce zostawione na boisku. Dodatkowo szybkość i zwrotność, które przy takim wzroście zwykle są nieodłączne. To on był siłą napędową w juniorach. To on zawsze ciągnął ten zespół do przodu. Mimo to, w Młodej Ekstraklasie nie dostał nawet ułamka szansy. Przykre, że tak mało istotna rzecz może przekreślić marzenia. Ale żeby tu tylko chodziło o wzrost… W Polonii stosunek do wychowanków na pewno nie jest wzorcowy.

– Pierwszy zespół i Młoda Ekstraklasa to KP, juniorzy to MKS. Mówimy o dwóch innych klubach. Tutaj pojawiają się już kwestie transferowe – informuje nas Końko.

Dochodzi więc drugi już wcześniej poruszony element – brak znajomości. Jeśli grasz w MKS i idziesz na nabór do Młodej Ekstraklasy, dla trenera jesteś takim samym gościem, jak ten z Rysia Laski czy Tęczy Płońsk. Jesteś anonimem. I nie pomoże cholernie dobry drybling, czy nawet fakt, że techniką przewyższasz wszystkich zgromadzonych. Nie masz 180 cm? Trener z miarką w oczach od razu powie ci: „do widzenia”.

Zanim jednak Kuba opuścił szeregi „Czarnych Koszul”, zdążył zaliczyć kilka występów przeciwko Legii Warszawa. To najciekawsze epizody z jego polonijnej przygody. Stawał oko w oko z Rafałem Wolskim. Rywalizował z nim. Podobna pozycja, podobna łatwość w mijaniu rywali. Jednak zazwyczaj to legionista wychodził na tego lepszego. Kuba niedawno przyznał, że jest to najlepszy zawodnik, z którym kiedykolwiek grał i jeśli on nie zrobi kariery, to nie wie, kto może ją zrobić.

– Osobiście uważam, że Kuba miał do niego podobny potencjał – zamyka temat dziennikarz „PS”.

Za ambitny na Otwock

Do II-ligowego Startu Otwock sprowadził go Dariusz Dźwigała. Chłopak już na wstępie dostał policzek. Zarząd nie miał pieniędzy, by zgłosić go do rozgrywek (kwota rzędu dwóch tysięcy złotych). Obiecano mu jednak, że od przyszłego sezonu wszystko już będzie w porządku, po czym odesłano do rezerw.

– Wydaje mi się, że właśnie to zadecydowało. Gdyby dostał szansę w II lidze, możliwe, że jego przygoda z piłką potoczyłaby się zupełnie inaczej – uważa Wąsowski.

Kolejny sezon rozpoczął już jednak z „dziesiątka” na plecach.

Otwockie stery przejął Marcin Rzeszotek i wydawało się, że jeszcze nie wszystko stracone. Nowy trener odważnie stawiał na młodzież. Mógł być właśnie tym, którego Kuba tak bardzo potrzebował. Mógł być… Dzień przed drugą kolejką sezonu 2011/12 doszło do tragedii. Trener Rzeszotek spodziewał się dziecka. Tego dnia pracował samotnie przy remoncie nowego domu. Prawdopodobnie dotknął jakiejś listwy przepięciowej, w wyniku czego poraził go prąd. Serce nie wytrzymało. Po jakimś czasie znaleziono go martwego na podłodze. Miał zaledwie 31 lat.

Kolejnym szkoleniowcem został Jacek Cyzio. Człowiek, który w zasadzie przyszedł z dnia na dzień. Nie znał nikogo.

– Gdy zobaczył takie chuchro, takiego Kubę… No, na początku go wystawiał, bo może ktoś mu tam podpowiedział. Z tego co słyszałem, chłopak nie grał źle, ciągnął zespół. Jednak Cyzio wystawiał go na skrzydle, a myślę, że dla niego optymalna pozycja to taki podwieszony napastnik. Najlepiej grał, gdy miał mało zadań defensywnych, wtedy zawsze dograł jakąś prostopadłą piłeczkę. Tu przerobili go na skrzydłowego – mówi Wąsowski.

Chłopak prawie do końca rundy grał w pierwszym składzie. Jednak przyszły słabsze wyniki i trener mu podziękował. Później był pierwszym do wejścia z ławki. W ostatnich meczach łapał się już tylko na ogony. Ostatecznie Cyzio się do niego nie przekonał, a potem to już i on sam „poleciał”.

Piłkarska przygoda Bireckiego chyliła się ku końcowi. Zaczął więcej nagrywać. Szukał alternatywy. Muzykę brał już bardziej na poważnie. Ostatnie chwile w Otwocku spędził pod wodzą Macieja Kędziorka.

– Ja akurat pracowałem z nim dość krótko. Gdy przychodziłem, on już powoli kończył. Nie ukrywam, że na drodze stanęła mu właśnie ta muzyka. Miał przed sobą trasę koncertową. Do tego doszła nauka, a z tego co wiem, on przykłada do niej dużą wagę. Musiał z czegoś zrezygnować. W pewnym momencie musiał wybrać między dwoma pasjami. I cóż, postawił na hip-hop – zdradza obecny trener Startu.

Z końcem jesieni 2011 roku Birecki odchodzi z Otwocka. Zmuszony okolicznościami, przekreślił stare marzenia, zastępujac je nowymi.

– Żałuję, że nie było nam dane popracować dłużej, bo to naprawdę fajny materiał na zawodnika. Postawił jednak na karierę i trzymam kciuki, żeby osiągnął cel – kończy Kędziorek.

Na scenę w sam raz

W juniorach Legii był taki chłopak. Też duży talent, któremu w piłce również się nie powiodło. Liczby jakie wykręcał obrosły już jednak prawdziwą legendą.

– Mój najlepszy sezon skończyłem z 47 bramkami. Grałem wtedy w Delcie Warszawa. W jednym meczu potrafiłem strzelić siedem goli. W Legii natomiast nie dostałem nawet prawdziwej szansy. W sparingach znów dużo strzelałem, ale w lidze nie grałem. Prawda jest taka, że w Legii warszawiacy mieli ciężej. Pewnie nadal mają. My, będąc tam od dłuższego czasu, musieliśmy ciężko pracować na kontrakt. Ci, którzy przyszli w wieku 18, 19 lat, dostali wszystko na dzień dobry. To że przyjeżdżali z innych miast, dawało im pierwszeństwo do grania. Jeżeli sprowadzono ich za grube pieniądze, należało ich też wypromować – tłumaczy swoje niepowodzenie Mateusz Tietz.

Z Kubą łączą go więc podobne doświadczenia. Kilka razy nawet przeciwko sobie grali. Jednak, co najważniejsze, to właśnie poniekąd dzięki niemu Birecki wypłynął w hip-hopie.

– Mój brat zajmuje się menadżerką w tym świecie. Tak na dobrą sprawę, to właśnie on go odnalazł. Któregoś dnia zawołał mnie do komputera: „Patrz na tego gościa, fajnie rapuje, myślisz, że coś z niego będzie?”. Ja z niedowierzaniem: „Ale to mój kolega, on ze mną w piłkę grał!”. Brat: „Załatw mi do niego numer.”. I tak pokrótce zaczęła się kariera B.R.O – mówi Tietz.

Jak widać, piłka nożna otwiera wiele drzwi. Kuba Birecki po latach przykrych doświadczeń, w końcu odnalazł swoją drogę. Realizuje się. Robi to, w czym czuje się najlepiej.

W Polsce nie jest łatwo zostać profesjonalnym piłkarzem. Nie wystarczy talent, ani nawet samozaparcie. Powyższe przykłady pokazały, że składa się na to mnóstwo czynników, nie zawsze zależnych od samych zainteresowanych. Na pewno ważne jest szczęście. Kubie go zabrakło. Nastolatek sam nawet próbował znaleźć sobie pracodawcę. Dzwonił do Wisły Kraków, ponoć też do Lechii Gdańsk, trenował z Arką Gdynia. Widział co się dzieje. Czuł, że ucieka mu życiowa szansa.

– To jest na tyle inteligentny chłopak, że jeżeli przestał grać w piłkę, to musiał wiedzieć, że w muzyce będzie po prostu lepszy. Nie będzie tylko jednym z wielu. Gdy się zorientował, że zaczyna popadać w przeciętność, najzwyczajniej w świecie powiedział: „pas” – podsumowuje Wąsowski.

***

Informacja o naborze w Polonii pochodzi z 2009 roku. Rok później szablon powiadomienia delikatnie zmieniono: „Trener Pala preferuje graczy dysponujących dobrymi warunkami fizycznami (powyżej 180 cm wzrostu), jednocześnie nie wykluczając zawodników niższych. – Muszą udowodnić na boisku, że są piłkarsko lepsi – podkreśla.”. Notka z listopada 2012 roku informacji o wzroście nie zawierała już wcale.

Rafał Hurkowski, Weszło

Advertisements

Tagi: , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: