Katar 2022: Mundial problemów czy przyszłości?

Kiedy dwa lata temu przyznano Katarowi organizację mundialu, rozległ się ogólnoświatowy lament. Bo co świat islamu ma wspólnego z futbolem? Czy mieszkańcy tego kraju w ogóle wiedzą co to piłka nożna? Czują ją? Mówiono o braku atmosfery, o ogromnych upałach, o kompaktowym charakterze mistrzostw, ale przede wszystkim – o społeczno-politycznych znakach zapytania…

Decyzję o przyznaniu Katarowi mundialu skrytykował nawet sam Barack Obama. Wtórowały mu amerykańskie media, które – co oczywiste – czuły się pokrzywdzone odrzuceniem oferty ich kraju, ale chyba bardziej: przyznaniem turnieju „wylęgarni terrorystów”…

Doszukiwano się podwójnego dna: FIFA po raz pierwszy przyznała organizację dwóch MŚ za jednym razem. Dlaczego? Musieli dać Katarowi wystarczająco dużo czasu? – zastanawiały się portale internetowe. Zadawano pytania retoryczne uderzające w tamtejszą kulturę. Ilu obywateli USA dobrowolnie wskoczy do „siedliska terroryzmu”? Ilu Europejczyków będzie respektowało ograniczenie w spożyciu alkoholu? Czy kobieta z cywilizowanego kraju wytrzyma 50-stopniowy upał opatulona od ramion po kolana? Przypominano, że do Kataru nie mają wstępu obywatele Izraela. Że władze kraju popierają Iran, który dysponuje bronią jądrową. Że wszystko jest ok, jednak tylko w ich rozumieniu – bo to inna cywilizacja.

„Al-Jazeeraland” doczekał się w końcu argumentów związanych z samym turniejem. Tu przeważał sposób budowy stadionów. Że niby takie nowoczesne, tak przyjazne środowisku, a stawiane przez wyrzutków z Trzeciego Świata. Budowane na ludzkim nieszczęściu.

Najsilniejszym weto pozostawało jednak traktowanie kobiet. Islam to islam… I tu nie zabrakło rzeczowych przykładów. Doha ubiegała się o organizację igrzysk olimpijskich w 2016 roku (ostatecznie przyznano ją Rio) – w Katarze kobiety nie mają prawa startować w tej rangi turniejach… Paradoks, który wytykano palcami. Na jakiej więc podstawie przyznano im organizację mundialu? Czy przedstawiciele FIFA potracili rozumy? A może skusiły ich wspomniane na początku petrodolary? Możliwe. Nie zabrakło spiskowych teorii, że to wkońcu Szwajcaria, Zurych – nie ma lepszego miejsca na załatwianie brudnych interesów. Nic jednak nie udowodniono.

Ruletka Zidane’a

Na miesiąc przed ogłoszeniem decyzji, nic jeszcze nie było pewne. – Mistrzostwa świata na Bliskim Wschodzie przejdą do historii z wielu powodów. I nie chodzi tylko o naszą koncepcję. Będzie to historyczny moment dla całego regionu – mówił sekretarz generalny komitetu organizacyjnego Katarczyków Hassan Al-Thawadi.

Przypomnijmy, że kraj ten to zaledwie 11500 kilometrów kwadratowych (województwo mazowieckie ma 35500 km), na których zamieszkuje 1,5 miliona osób – czyli o 200 tysięcy mniej niż w Warszawie.

– Przyznanie mistrzostw Katarowi stanowiłoby szereg wyzwań logistycznych. Do tej pory najbardziej „zwartym” mundialem był ten pierwszy z 1930 roku – w Urugwaju. Tyle że wtedy występowało 10 drużyn, dzisiaj – 32. To było 80 lat temu i dwa stadiony całkowicie wystarczały. Z czasem jednak ranga turnieju uległa drastycznej zmianie – teraz na mecze przychodzi 80 tysięcy osób – mówił szef inspektorów FIFA Harold Mayne-Nicholls.

Al-Thawadi szybko jednak obrócił kota ogonem. Kompaktowość turnieju stała się w jego mniemaniu zaletą. Kibice będą mogli oglądać dwa mecze dziennie i nie zostaną narażeni na dalekie podróże. Wszystko nagle było cacy. Jednak jeszcze nie dla FIFA.

Nadszedł czas, by wyciągnąć asa z rękawa. Nikt się tego nie spodziewał. To obrót o 180 stopni i zarazem PR-owy majstersztyk. Zinedine Zidane. Krótki film biograficzny zmiękcza serca przedstawicieli FIFA. Jego słowa: „Nadszedł czas Kataru. Piłka nożna jest dla wszystkich. Bliski Wschód zasługuje na mundial” niwelowały pozostałe braki. Jego przeszłość, algierskie korzenie, wyznanie, z drugiej strony jego piłkarski geniusz – były dowodem na to, że świat islamu i futbolu jednak się jakoś przenika.

Zidane wykorzystał motyw globalnej wizji gry FIFA. Poparł Katar, ale reprezentował Bliski Wschód, a w konsekwencji cały świat islamu. Ze wszystkich kandydatów do organizacji, Katar miał najsłabsze zabarwienie emocjonalno-piłkarskie. Nagle wszystko uległo zmianie.

– Kiedy myślę o młodzieży na Bliskim Wschodzie, zastanawiam się czego jej brakuje. Odpowiedź nasuwa się sama – wielkiej imprezy, takiej jak mistrzostwa świata. Mieliśmy mundial w Afryce, teraz nadszedł czas Bliskiego Wschodu – czarował „Zizou”.

I stało się. Sepp Blatter wyciągnął z koperty najmniej spodziewaną nazwę. Ludzie wyszli na ulice – policja, która zwykle trzyma żelazną dyscyplinę, wtedy nie reagowała.

– Dziękuję za wiarę. Dziękuję za tak odważną decyzję. Na lato 2022 roku mamy zaplanowaną krótką randkę z historią – cieszył się emir Kataru Hamad bin Khalifa Al-Thani. – Odkrywamy nowe krainy. Mundial nigdy nie gościł w Europie Wschodniej, tak samo jak na Bliskim Wschodzie i w całym świecie arabskim. Jestem więc szczęśliwy, bo mówimy o rozwoju piłki nożnej – wtórował mu Blatter.

Dało się slyszeć głosy, jakoby mundial miał zmienić ortodoksyjne postawy muzułmanów. Wszystkie ich nadzieje i marzenia mają być skierowane na tę właśnie imprezę… Gadanie. Najważniejszy jest aspekt finansowy – jak zawsze. Olbrzymie możliwości handlowe, otwarcie nowych rynków, kosmiczna infrastruktura. Słowem: pieniądze nie stanowią problemu. O to toczyła się gra.

Technologie z kreskówek

O ile niektóre elementy krytyki mistrzostw w Katarze zależały od punktu siedzenia, o tyle istniały też takie, z którymi polemizować nie sposób. Okrutne upały – problem nie do pokonania. Pierwsza propozycja: rozgrywamy mundial w zimie… Druga: gramy tercjami – więcej przerw, szybsza regeneracja. Nie, bo duch futbolu. W końcu poproszono o radę naukowców.

Budżet Kataru na mundial wynosi 47 miliardów dolarów. Dla porównania: Euro 2012 kosztowało Polskę 25 miliardów, a Ukrainę 14. Zakładając, że są to sumy pewne i stałe, mistrzostwa w 2022 roku będą o osiem miliardów droższe od naszego turnieju. Mało jak na to co planują, ale kosmicznie dużo zważając na powierzchnię kraju. Należy zaznaczyć, że z tych 47 miliardów, tylko 4 zostaną przeznaczone na remont oraz budowę stadionów (inne źródła podają, że 4 miliardy tylko na remont, a budowa to jeszcze inne pieniądze), reszta pójdzie na modernizację infrastruktury. Właściwie jednak nie ma się co bawić w liczby – tak naprawdę budżet Kataru jest nieograniczony.

Dysponując nim można zrobić praktycznie wszystko. Sztuczne chmury? „Wieże wiatrowe”? Odrzutowe plecaki? Czemu nie! Dwa pierwsze superdrogie wynalazki w Katarze rzeczywiście zobaczymy. Tak zakłada program. Ostatni powinien być już dostępny na szeroką skalę.

A więc temperatura. Pomysł banalny, ale zarazem zupełnie nierealny. Sztuczna chmura unosząca się nad stadionem – taki tam system kontroli pogody. Tęgie głowy – uczeni z Uniwersytetu Katarskiego – stworzą je z ultra-lekkich materiałów węglowych i gdy akurat gdzieś będzie za gorąco: wyślą nad wskazany obszar za pomocą pilota zdalnego sterowania. Nic prostszego.

Science fiction? Nie, to już nawet sprawdzone. FIFA też myślała, że to jakieś jaja nie z tej ziemi. Oburzeni szejkowie zbudowali na szybko stadion za 25 milionów baksów, zaprosili działaczy, a drużyny Al-Sadd i Al-Rayyan miały okazję zagrać w europejskich warunkach. Sprawdziło się. Tyle tylko, że stadion ten mieścił 500 osób… Cieszmy się z małych rzeczy. Koszty? Paradoksalnie wydają się nieduże. Pół miliona dolarów jedna chmurka. Jednak 500 tysięcy razy jeszcze kilka zer po jedynce to już tak mało nie jest. Zależy oczywiście na czyją kieszeń – szejkowie chyba się tych zer nie obawiają.

Sztuczne chmury będą zasilane energię słoneczną. Zero dwutlenku węgla, zero substancji trujących, po prostu zielone mistrzostwa. Nadal jednak cholernie drogie zielone mistrzostwa.

Co dalej? Ciągle temperatura. Kolejny sposób na ochłodzenie – „wieże wiatrowe”. Znów robi się całkiem jak w kreskówkach. Gorące powietrze znad boiska zostanie wyssane i wydmuchane poza obiektem. Metoda a’la odkurzacz. Dzięki temu temperatura na stadionach nie przekroczy 27 stopni (przy 50 na zewnątrz). Klimat zostanie okiełznany, a przydatność nowatorskich technologii wykroczy daleko poza same mistrzostwa. Przynajmniej według katarskich naukowców.

Statki, muszle i inne bajery

Mowa oczywiście o stadionach. Ten w kształcie statku to Al-Shamal.

Image and video hosting by TinyPic

Muszelka to Al-Khor.

Image and video hosting by TinyPic

Obydwa pochłoną setki milionów dolarów, ale ponoć to i tak nic w porównaniu ze Sports City Stadium.

Image and video hosting by TinyPic

Dwa miliardy dolarów. Jak dotąd najdroższy stadion w historii. Rozsuwany dach – norma, ale tu mamy i ruchome boisko i ruchome trybuny… Niestety, jak w przypadku większości z tych technologii, ciężko to sobie wyobrazić. Najzabawniejsze, że miał przypominać namiot Beduinów…

Image and video hosting by TinyPic

Rzeczywiście, tylko wielbłądów brakuje…

Pierwszy stadion-zabawkę ujrzymy siedem lat przed turniejem – resztę jeszcze przed rokiem 2020. Ekspresowe tempo, ale dali im przecież 11 lat. Rekordy nie dotyczą jednak tylko czasu i pieniędzy, ale też odległości – 10 na 12 obiektów powstanie w promieniu 30 kilometrów od siebie. Kompaktowo, ale czy zdrowo? Połowa z nich ozdobi ulice stolicy – jednego miasta (!). Wygląda to niepoważnie, ale gdy przypomnimy sobie rozmiar kraju – na jedno wychodzi.

Kolejnym podobno genialnym zastosowaniem będą tymczasowe trybuny. Współwłaściciel firmy AS&P (zbudują osiem stadionów) zdradza szczegóły:

– Technologia modułowa nie jest wcale niczym nowym, ale mam wielką nadzieję, że takie stadiony staną się normą podczas wielkich imprez w przyszłości. Niemcy i Anglia to dwa z zaledwie kilku krajów na świecie, w których jest zapotrzebowanie na 12 stadionów o pojemności przekraczającej 40 tysięcy miejsc. Dla prawie wszystkich innych państw goszczących mistrzostwa świata, korzystniejsze jest podnoszenie pojemności na czas imprezy, ale zmniejszanie jej ponownie po turnieju – twierdzi Axel Bienhaus.

Kilka obiektów zostanie rozebranych tylko częściowo, ale niektóre znikną w całości. Poszczególne części składowe zostaną rozesłane do krajów Trzeciego Świata, by i tam mogli pograć w piłkę „na wyższym poziomie”.

Egzaminem dojrzałości dla katarskich obiektów będzie rok 2021, czyli Puchar Konfederacji.

Aspire, alkohol i homoseksualizm

To nie jest tak, że szejk wpadł sobie nagle na pomysł: o, zorganizuję mundial! Nie. Katar przygotowywał się latami. Nowe obiekty, nowe możliwości dla młodzieży. Otwarcie akademii Aspire było momentem przełomowym. Dziecko szło do ultra-nowoczesnej szkoły, gdzie oprócz wiedzy książkowej zgłębiało ducha sportu. Reklama tej placówki non-stop przewijała się na Eurosporcie. Ogromne pieniądze na PR i równie wysokie stypendia. Coś jak La Masia, ale nie tylko z piłką nożną. Marzenie dzieciaków.

Dalej: Al-Jazeera. Mały kraj z wielką telewizją. Sporo zamieszania wprowadziła wyłączność stacji na emitowanie przekazów Al-Kaidy. Zaczęły się domysły. Amerykanie sfrustrowani zwycięstwem Kataru, głosili wiele niedorzecznych teorii. Górę brały emocje. Jednak forma telewizji na tym nie ucierpiała. Al-Jazeera ciągle idzie do przodu. Powoli wychodzi z arabskiego świata zahaczając o nowe rynki i udostępniając nowe wersje językowe. Niedawno weszła do Francji, gdzie od razu wykupiła większość praw do Euro 2012. Ekspansja trwa.

Natomiast prawdziwym problemem będzie… Alkohol. Wiadomo jaki stosunek mają do niego muzułmanie. Jednak Katar, to nie Egipt, gdzie wykupisz sobie pakiet all-inclusive i piwko poleje się strumieniami. Tu nawet na minimalne ilości złocistego płynu musisz dostać pozwolenie. Trudno sobie wyobrazić? To problem naprawdę dużego kalibru – gdyby alkohol faktycznie był niedostępny, fani z całego świata mogliby turniej po prostu zbojkotować. Tego w Katarze się obawiają. Nic więc dziwnego, że słychać już pojedyncze szepty o jakichś strefach, gdzie za alkohol palców nie obcinają (spokojnie, to tylko legendy). Cóż, rozsądnie.

Uciechy życia w Katarze? Nie ryzykuj! Już teraz powinniśmy zacząć modlić się o Anglików, którzy na wyjazdach próżnować nie potrafią. Żona w domu, koledzy u boku, piwo w dłoni i można podbijać świat. Mieszkańcy Krakowa wiedzą o czym mowa. Tu jednak będą mieli problem. Mimo że to kraj powoli odchodzący od szariatu, to jednak nadal islamski. Ciężko uwierzyć, by przyzwyczajenia pielęgnowane od wieków, w przeciągu dekady tak po prostu znikły. W każdym razie, temperament lepiej trzymać na wodzy.

Podobnie rzecz się ma, jeśli idzie o osoby odmiennej orientacji. Homoseksualizm jest w Katarze zakazany. Sepp Blatter problemu jednak nie widzi.

– Homoseksualiści powinni powstrzymać się przed wszelkimi czynnościami seksualnymi – doradza przewodniczący FIFA. Można? Można, wystarczy chcieć – Katar zaprasza biernych homoseksualistów. Całą sytuację trafnie spuentował szef Europejskiego Stowarzyszenia Piłkarskich Lig Zawodowych.

– Nie ma wątpliwości, że europejscy fani muszą nauczyć się dużo o kulturze Bliskiego Wschodu, ale z tego samego powodu, ludzie z Bliskiego Wschodu muszą nauczyć się dużo o naszej kulturze – stwierdził sir David Richards.

Prawda jest taka, że jeśli my nie będziemy rozrabiać, to oni nam też nic nie zrobią – Katar to najbezpieczniejszy kraj w tym regionie. Problemem jest tylko, że ciężko dostrzec różnicę między zachowaniem pożądanym, a tym złym…

Zyski komercyjne mogą być ogromne. Ludzie są ciekawi, chcą poznawać. Katar jest egzotyczny, przez co tak atrakcyjny. Miejmy nadzieję, że religia odejdzie na dalszy plan, a wszelkie podziały nie będą miały znaczenia. To wielki krok dla wyrównania przepaści między światem arabskim a Zachodem. Tak potrzebny. To może być coś ponad.

Jeżeli naprawdę mundial będzie wyglądał tak…

Prezentacja: „Qatar Future”

…to Katar ma sukces w kieszeni.

Rafał Hurkowski, Weszło

Reklamy

Tagi: , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: